|
|
Urzeczywistnienie Prawdziwej Natury
Jakusho Kwong Roshi
Jest wiele sposobów urzeczywistnienia swojej Prawdziwej Natury. Ale są bardzo trudne.
Pewna kobieta koncentrowała się na przedmiotach i pytała: czym jest to pudełko? Była bardzo mocno skoncentrowana, ale jednocześnie niczego nie oczekiwała.
Zagadka na którą nie mogła znaleźć odpowiedzi. I to wyprowadza poza uwarunkowany, myślący umysł. Stąd już niedaleko do pełnego urzeczywistnienia. Ale to bardzo trudne . . .
Praktyka siedzącej medytacji jest najłatwiejszą drogą. Tylko siedzisz. Zostawiasz wszystko co przeszkadza. Potrzebujemy tego. To co jest trudne, to praktykować w pojedynkę. Powinniście dostrzec, że inni też siedzą i przyłączyć się do nich. Wtedy wy im pomagacie i oni pomagają wam.
W codziennym życiu przyjaciele których masz są przez Ciebie wybrani. A zatem są podobni do Ciebie. Jeśli palisz to wybierzesz palaczy, jeśli pijesz to wybierzesz tych, którzy piją. Bo oni podtrzymują twoje złudzenia.
W społeczności buddyjskiej jesteś z różnymi ludźmi. Również z tymi, których nie lubisz. Metaforą Sangi mogą być kamienie z ostrymi krawędziami, które wrzucono do jednego worka. Te kamienie trą się o siebie. W związku z tym robią się gładkie. To nie jest łatwe. Ale to jest nasza praca. Poza "lubię i nie lubię". To co lubisz i nie lubisz jest Twoim więzieniem. Wysoki-niski, życie-śmierć. To wszystko jest więzieniem. Musi być sposób, żeby przekroczyć tę dualność: przedmiot - podmiot. Zawsze jesteśmy oddzieleni od rzeczywistości.
Społeczność, którą tworzymy jest bardzo ciekawa. Bardzo różni ludzie ją tworzą. Pracownicy biurowi, komputerowcy i artyści. Ludzie, którzy pewnie nigdy by się nie spotkali. I ponieważ ci ludzie są tak różni, to w tym jest energia. A zadaniem jest wygładzenie tych kamieni.
Podam przykład. Kiedyś mieszkała w naszym ośrodku kobieta o imieniu Gita. Wyjechała z domu, żeby rozstać się ze swoim mężem. W tym czasie w ośrodku praktykował mężczyzna, który był dokładnie taki jak jej mąż. To jest doskonała społeczność!
Przez cały rok walczyli ze sobą.
A potem przestali. Bo chodzi o to, żeby nie trzymać się kurczowo naszych iluzji. Tylko żeby je puścić i się otworzyć. Żeby same mogły zniknąć.
To co ja podkreślam jako nauczyciel to: urzeczywistnienie twojej Prawdziwej Natury. Dopiero stamtąd możesz działać. Pomagać sobie i innym. Nie da się nie pomagać jak To urzeczywistnisz.
Ktoś może będzie pracował w hospicjum jako pielęgniarka - to jej droga. Każdy jest inny. Każdy ma inne predyspozycje. I dlatego każdy wybierze jakiś swój sposób.
Czuję się jak ktoś, kto sprzedaje wodę na brzegu rzeki. Mam nadzieję, że kupicie trochę tej wody - bo już ją macie!
|